Nie opowiadam o sobie wiele. Nie uważam, że trzeba.
Tworzę w ciszy i świetle – tam, gdzie to, co widoczne, spotyka to, co ukryte.
Warstwy, to wewnętrzny pejzaż, który odsłania się stopniowo.
Nie jestem artystką „od zawsze”. Przychodzę z innego świata – bardziej zwykłego, bardziej codziennego. Może dlatego wiem, że to, co najważniejsze, dzieje się pomiędzy.
Między spojrzeniem, a oddechem. Między dotykiem koloru, a milczeniem płótna. Między tym, co można nazwać, a tym, czego nazwać się nie da.
To, co widzisz tutaj, nie jest historią do wyjaśniania. To ślad obecności.